DLACZEGO SOCJOKREACJA? cz. 3

"Związki i połączenia. Wszystko jest ze sobą powiązane".

W przyrodzie wszystko służy wszystkiemu. Gdyby komórki lub organy jakiegokolwiek organizmu zaczęły zachowywać się tak jak ludzie, organizacje czy też społeczności wobec siebie, to nie przetrwałby on zbyt długo i nie byłby w stanie funkcjonować. Dziwimy się, że nie funkcjonują za dobrze organizmy społeczne, rodzinne i nasze własne. Biją na alarm naukowcy w związku z tym, co dzieje się z organizmem naszej planety. Konflikty, wojny, choroby, rozstania, nieporozumienia, niezrozumienie, ignorancja, marginalizacja i wykluczenie, nadużycia, przemoc, patologie, problemy i zagrożenia ekologiczne, deformacje zachowań, atomizacja i dysocjacja społeczna wyraźnie wskazują na pogubienie i utratę więzi.


Z drugiej strony zjawiska masowe (czasami posunięte do absurdu), w każdej sferze działań ludzkich (polityczne, sportowe, religijne, artystyczne, naukowe, biznesowe, handlowe itd) zdradzają wspólnotowy charakter realizacji wielu potrzeb (nawet tych niepotrzebnych, sztucznie wytworzonych i podtrzymywanych przez korporacje, media, handel i oczywiście konsumentów). Także w wymiarze technicznym i technologicznym komunikacja posunęła się znacznie w rozwoju. Komunikacja telefoniczna, sieci internetowe, portale społecznościowe, połączenia satelitarne, radio i telewizja grupują i organizują ludzi wokół różnych idei i potrzeb czy też tożsamości (często utożsamień). Także możliwość fizycznego przemieszczania się w świecie wzrosła i nadal będzie się rozwijać.


Jest kilka sfer, bez uczestnictwa w których nie jesteśmy w stanie funkcjonować w sposób zrównoważony jako ludzie i społeczności. Jesteśmy w misterny sposób wpleceni we wszystkie te wymiary o czym wiedzieli ludzie w dawnych kulturach dając temu wyraz w swoich wierzeniach, mitach kosmologicznych (o powstaniu porządku świata) oraz wiedzy dotyczącej istot ludzkich ujmowanych w wielu kontekstach odnoszących się właśnie do tych sfer. Podstawowe rozróżnienie może wyglądać w następujący sposób: kosmos, biosfera, etnosfera, socjosfera, psychosfera. Jest jeszcze rozróżnienie dwójkowe: uniwersum - indywiduum czy też sacrum - profanum. Choć niezwykle istotne nie różnicują one jednak wystarczająco podstawowych wymiarów manifestacji uniwersum (świata).


Jaki czynnik splata, łączy, wiąże te sfery? Czy zauważamy go w stopniu wystarczającym? Dlaczego nie potrafimy rozpoznać go i we właściwy sposób skorzystać z daru, który jest tak powszechnie dostępny? Światło i jego psychiczny ekwiwalent - świadomość, stanowią najsubtelniejszy i najbardziej uniwersalny z wymiarów. Wszystkie wymiary istnienia wypełnia światło w przeróżnych odmianach i przejawach. Od niezliczonych pasm w wymiarach niedostrzegalnych (elektryczność, elektromagnetyzm, procesy kwantowe, bioenergetyczne, bioelektroniczne, fotosynteza i wiele innych) do tych, które można postrzegać gołym okiem (światło słoneczne i gwiezdne, zorze polarne, ogień, lasery, światłowody). Wszystkie żywe organizmy emitują jakiś rodzaj fali (aura, pole) świetlnej. Jeśli są zdrowe i silne, jest ona mocna i spójna, a gdy chorują czy umierają, jest słabnąca i poszarpana. Jednym z istotniejszych faktów jest to, że światło jest nośnikiem informacji (w procesach mineralizacji, elektrycznych, magnetycznych, elektromagnetycznych, biologicznych, neurofizjologicznych, psychicznych, elektronicznych, technologicznych, umysłowych, świadomościowych, percepcyjnych itd). Bez niego nie zachodzi budowanie, kształtowanie, rozwój i przemiany wszelkich form i postaci życia we wcześniej wymienionych sferach. Kulty związane ze światłem (solarne i lunarne), zainteresowanie gwiazdami, epifanie świetlne (objawienia przez światło), drogi w różnych kulturach gdzie oświecenie było i jest celem, z pewnością nie przypadkiem podkreślają ważność i znaczenie światła


Społeczności organizują się na kilka sposobów. Na potrzeby tego artykułu skupimy się na modelu komunikacyjnym wywiedzionym ze słowa trans (przekraczanie, nawiązywanie kontaktu z czymś spoza). Poprzez wchodzenie w trans (odmienny stan świadomości) niezliczone społeczności biorąc udział w obrzędach i rytualnych wydarzeniach, doznawały zjednoczenia wewnątrz społeczności przez zjednoczenie z bóstwem czy duchem. Wariant ten obowiązuje do dzisiaj i to bynajmniej nie tylko w prymitywnych technologicznie społecznościach. W takich przypadkach trans pozwala przekroczyć w sposób zamierzony uwarunkowania zwykłej kondycji człowieka i na pewien czas umożliwia dostęp do sfery poza świadomej (sacrum, duch, bóstwo, duchy przodków) dając oczyszczające (katharsis) a zarazem regenerujące doświadczenie zjednoczenia. Jednym z ważniejszych aspektów takiego doświadczenia, jest zniesienie determinującego umysły członków społeczności, obowiązującego racjonalnego porządku, praw, zasad, podziałów i doświadczeń, które mają charakter profanum. Ten rodzaj doświadczenia łączy, zespala, integruje, daje poczucie jedności, uwzniośla, wnosi poczucie sensu, niejako rozświetla ciemności pogrążonego w ignorancji (pokawałkowaniu) umysłu.


Kolejna faza organizowania się społeczności pojawia się, gdy ludzie zaczynają gromadzić przedmioty, produkty (własność) i dochodzi do konieczności wymienienia się posiadanymi zasobami. Pojawia się transakcja (tak mocno dominująca dzisiaj) jako jeden z bardziej podstawowych wzorców kontaktowania się, organizowania, tworzenia zasad i praw partycypacji społecznej poprzez wytwórczość oraz uczestniczenie w nabywaniu dóbr i ich konsumpcji oraz zasady zabezpieczania własności. Jest to faza, w której przedmiot lub jego ekwiwalent w postaci pieniądza, stają się centralnym zjawiskiem w procesie kontaktowania się ludzi ze sobą (wymiana towarowa, handel). Ten wzorzec tak mocno zakorzenia się w społecznej przestrzeni, że często dochodzimy do stwierdzenia, iż wszystko jest na sprzedaż, wszystko i każdego można kupić (kwestią pozostaje tylko cena). Tak kapitalizm stwarza świat, w którym przedmiot staje się główną wartością, a podmiot zabiega o jego posiadanie. To przedmiot staje się sacrum a gromadzenie i tworzenie własności jest podstawą, na której buduje się władzę. Polityka monetarna (bankowa) potentatów ekonomicznych i gospodarczych stała się głównym narzędziem władzy w sterowaniu wszelką produkcją, handlem, a także usługami nawet za cenę korupcji, nadużyć, zniszczeń w wielu sferach (eko, etno, socjo, psychosfera). Rządy narodowe i ich polityka (szczególnie mniejszych i słabszych państw) przestały mieć wpływ nawet na sytuację we własnym kraju, nie wspominając o oddziaływaniu na kluczowe zjawiska w światowej gospodarce i ekonomii. Stały się tym samym łatwym łupem na polu walki o wpływy i rynki zbytu, źródłem tanich surowców i siły roboczej oraz sceną przebiegłych manipulacji korporacyjnych monopolistów (świetne studium zjawiska korporacji przedstawia m.in. kanadyjski film "Korporacja" Jennifer Abbott, Mark Achbar - 2003 oraz film "Świat wg Monsanto" Marie Monique Robin - 2008).
W fazie transu połączenie miedzy członkami społeczności czy też człowiekiem i światem, przypisuje się bóstwu, duchowi, z którym kontakt wywołuje się odpowiednimi praktykami rytualnymi. Tutaj światło ma charakter boski, duchowy. Jest łącznikiem z innym, wyższym, pełniejszym światem


Faza transakcji wprowadza przedmioty i pieniądze, które zapełniają świat potrzeb i wartości prowadząc do wytworzenia identyfikacji z uprzedmiotowioną i uprzedmiatawiającą sferą. Światło nawet w tym obszarze pojawia się w błysku pieniądza oraz błysku w oczach gdy transakcja zadawala jedną ze stron lub obie. Połączenia ze światem i ludźmi przy pomocy przedmiotów, wyraźnie zdradza brak świadomości innych możliwych połączeń, które słabną wraz z tym, jak przestajemy czuć, wierzyć i ufać (chociażby intuicji) a także być empatyczni i tolerancyjni. Za bardzo skupiamy się na tym co widzialne i mierzalne, nad czym można zapanować i wziąć w posiadanie, a zapominamy o tym, co tak wyraźnie podkreśla w „Małym księciu” A. Exupery - „najważniejsze jest to co niewidoczne dla oczu”. Za mało podróżujemy, a zbyt mocno przywiązujemy się do wizji otaczającego nas, stałego i niezmiennego, przedmiotowego świata. Podróże kształcą pokazując inne formy, wzory, inne smaki i zapachy, dźwięki i blaski światła. Zwracają także uwagę na to jak ważne są połączenia i powiązania pomiędzy ludźmi i światem wszelkich istot. Te połączenia utkane są ze światła. Także podróże wewnętrzne, które umożliwia myśl, fantazja, wyobraźnia, sztuka, kontemplacja, medytacja a także środki halucynogenne, których popularność wyraźnie wskazuje na potrzebę doświadczania odmiennych stanów świadomości i kontaktu ze sferami niewidzialnego świata.


Dopiero w fazie transferu wymiana odbywa się pomiędzy podmiotami z udziałem myśli, uczuć, emocji, wizji, idei, intuicji z uwzględnieniem synchroniczności zjawisk (też rezonansu morficznego, o którym w swoich pracach pisze biolog Rupert Sheldrake). Dopiero tutaj zaznaczają się więzi, pojawia się duch miejsca i czasu, duch kultury i społeczności, specyficzny charakter połączeń między ludźmi i wszystkimi żyjącymi istotami. Niedostrzeganie go i nie uwzględnianie zawsze było i będzie jeszcze długo podstawą ignorancji. Organizowanie się społeczności nie może już dłużej opierać się na atawizmach takich jak potrzeba samczej dominacji i lęku tych, którzy są (lub wydaje im się, że są ) słabsi i mniej zaradni oraz na masowych wydarzeniach z serii psychologii tłumu. W fazie transferu światło staje się świadomością, empatią, miłością, szczęściem płynącym z bycia połączonym z innymi i światem nie tracąc siebie jako indywiduum. Autokreacja, socjokreacja, ekokreacja, etnokreacja i kosmokreacja. Trzeba tylko to ogarnąć, otworzyć umysł i serce niczym bezgraniczne naczynie żeby światło mogło bez przeszkód przepływać i przenosić najistotniejsze informacje, co zresztą czyni. Do tego jednak trzeba się przygotować, wykonać pracę umożliwiającą wyjście poza schematyczne i stereotypowe wyobrażenia i wzorce. Rzeczywistość, w której żyjemy jest, patrząc holistycznie, całością. Tutaj wszystko współgra, współbrzmi, współwystępuje, współistnieje.


Tak dochodzimy do fazy kolejnej, tak ważnej dla powstawania i istnienia społeczności, fazy transformacji. Transformacji nie można wymusić, nie można jej przeprowadzić przy pomocy władzy (nawet totalitarnej, na co wskazuje historia wszystkich totalitarnych systemów). Władza zawsze determinuje przymus, manipulacje, nadużycia, różne rodzaje przemocy, fałsz, zakłamanie i chęć dominacji a w konsekwencji zamęt i dezorientację wszystkich, którzy jej podlegają. Jest to swoista choroba zakorzeniona i odtwarzana przy pomocy modelu psychologicznej dominacji umysłu nad ciałem, kultury nad naturą, mężczyzny nad kobietą, dorosłego nad dzieckiem, instytucji nad jednostką itp. "Słynna sentencja Kartezjusza cogito ergo sum - "myślę więc jestem"- doprowadziła człowieka Zachodu do utożsamienia się z umysłem zamiast z całym organizmem. Konsekwencją kartezjańskiego podziału jest postrzeganie siebie przez większość ludzi jako odizolowanych ego istniejących "wewnątrz" ciał. Oddzielony od ciała umysł otrzymał niewykonalne zadanie kontrolowania go, powodując w ten sposób jawny konflikt między świadomą wolą a mimowolnymi instynktami. Każdy człowiek został następnie podzielony na dużą liczbę odrębnych działów: według swej działalności, uzdolnień, uczuć, przekonań itd., które zaangażowane są w nie kończących się konfliktach, powodując ciągły metafizyczny zamęt i frustrację." Fritjof Capra "Tao fizyki"


Właściwie rozumiana transformacja zachodzi dopiero wtedy, gdy wszystkie elementy układu, organizmu czy systemu są względnie świadome (samoświadome) zachodzącego procesu, tworzą zbiór dobrze połączonych centrów (aktywnych, twórczych, krytycznych z dostępną im względną autonomią), chcą (i potrzebują) się zorganizować, posiadają misje i cele nie nastawione na destrukcję, wyzysk, manipulacje, dominację czy przemoc oraz posiadają inteligencję zdolną do rozpoznawania naturalnego przebiegu procesów przemian zmierzających do budowania bardziej sprawnych, uwzględniających uniwersum i indywiduum organicznych całości, które zakładają w elastyczny sposób orientację na proces przemian, a nie na raz na zawsze ustalony porządek niezmiennego status quo (niezmienny stan dający poczucie trwałości) lub consensus reality (uzgodniony porządek). Właśnie w takich czasach przyszło nam żyć. W milionach miejsc na świecie setki milionów ludzi uczestniczy w przebudowie starych niewydolnych i anachronicznych modeli rzeczywistości oraz wzorców organizowania się społeczności. Musimy przejść przez fazę, którą Kazimierz Dąbrowski nazwał "dezintegracją pozytywną" i to nie tylko jako jednostki ale całe społeczności, kultury a nawet cała ludzkość.


Albo te wartości, zdolności, umiejętności odnajdziemy w sobie, w naszych relacjach, w otaczającym nas świecie i w naszych z nim powiązaniach albo na próżno szukać będziemy ich w gwiazdach (także tych ze sceny pop kultury i polityki). Znany Hindus żyjący w XX w. Osho powiedział "Mamy do wyboru w dzisiejszych czasach albo bombę, albo Buddę". Można to zrozumieć na wiele sposobów. Albo przedmiot, albo podmiot. Albo światło (potencjał), który niszczy, albo światło świadomości, które oświeca i przemienia. Podobnie mówił Erich Fromm: dlaczego ludzie świata zachodniego mając do wyboru biofilię (umiłowanie życia) i nekrofilię (umiłowanie śmierci) wybierają to drugie? Być może po to, żeby ziarno, które ma zrodzić owoc, mogło obumrzeć? Jakby na to nie patrzeć socjokreacja wymaga gotowości i zaangażowania, determinacji i oddania, otwartości na zmiany i akceptacji różnorodności form i wzorów, które tworzą bogactwo możliwych połączeń inspirując twórczość, wiedzę i pasję prowadzące do lepiej zorganizowanego i wolnego świata ludzi poszukujących ze sobą kontaktu oraz chcących z sobą współistnieć.


Bogdan Oś


www.socjokreacja.org    napisz do nas    nasz statut    created by: BAM    admin: yoni

© Copyright by Akademia Wspierania Rozwoju Człowieka